Section 9 3 Who S Talking And Why

Kto mówi, po co mówi

In 2000, Mark Simeon Jakob put out a phony press release that sent the stock of a company called Emulex into a free fall after credulous news organizations took it seriously. He'd sold the stock short, in effect betting that the price would plummet, and made almost $241,000 before he was caught. He pleaded guilty to a felony and was sentenced to prison.[248]

W 2000 roku Mark Simeon Jakob wypuścił fałszywy komunikat prasowy, który posłał akcje firmy Emulex na dno, po tym jak łatwowierna agencja informacyjna potraktowała go poważnie. Następnie szybko sprzedał akcje, przewidując gwałtowny spadek, i zarobił prawie 241 tysięcy dolarów zanim go złapano. Przyznał się do przestępstwa i został skazany na więzienie[248]. [FR]

His offense was egregious. But how much did it differ from chat rooms and discussion boards that have grown so popular in recent years? Pump-and-dump schemers have worked these discussions for years, planting information and then selling or buying accordingly. The Internet bubble was fueled, in no small way, by this kind of behavior—and not just online. Famous Wall Street "analysts" were telling the public to buy shares in companies they were calling dogs in private emails to their colleagues. I have some sympathy for small investors who lost big in the bubble, and contempt for the people who knowingly touted absurdly overpriced stocks. But greed was everywhere, and small investors who were looking for something that was too good to be true violated common sense.

Było to wierutne przestępstwo. Czy jednak różniło się aż tak bardzo od czatów i forów dyskusyjnych, które w ostatnich latach stały się tak popularne? Naciągacze działający w systemie „pump-and-dump” od lat wykorzystywali je, rozsiewając informacje, a następnie odpowiednio kupując lub sprzedając akcje. Internetowa bańka mydlana zawdzięczała swój wzrost między innymi takim zachowaniom - i to nie tylko online. Znani „analitycy” z Wall Street publicznie polecali zakup akcji firm, które nazywali „psami” w prywatnych mailach do kolegów. Trochę współczuję drobnym inwestorom, którzy wiele stracili w krachu, i potępiam ludzi, którzy świadomie namawiali na kupno akcji po absurdalnie wysokich cenach. Jednak chciwość była wszędzie, a drobni ciułacze porzucali zdrowy rozsądek, poszukując czegoś zbyt dobrego by było prawdziwe. [FR]

Yet the investment forums can be a source of incredibly good information, too. Sometimes disgruntled employees post insider tales that can be a warning of harder times to come for shareholders. Sometimes a particularly bright amateur analyst spots something relevant the pros have missed. To dismiss all online information out of hand is as foolish as ignoring it entirely—but the failure to do one's homework before making a serious decision may be the most foolish mistake of all.

Jednak fora poświęcone inwestowaniu mogą także być źródłami niezmiernie cennych informacji. Czasami rozczarowani pracownicy opowiadają historie z wewnątrz firmy, które mogą być dla udziałowców ostrzeżeniem o nadchodzących ciężkich czasach. Czasami błyskotliwy amator zauważy coś istotnego, co przeoczyli zawodowi analitycy. Odrzucanie z miejsca całej informacji dostępnej online jest równie głupie, jak zupełne jej ignorowanie - lecz najgłupszą ze wszystkich pomyłek jest podejmowanie ważnej decyzji zanim się odrobi pracę domową. [FR]

In doing homework, one of the most crucial exercises is to consider the source. Good journalists know this as a matter of practice. We don't pick a random bystander and assume he's an expert on, say, nuclear power. And we'd laugh out loud at the notion of reading some anonymous Net posting and using it as the factual basis for an article — at least I would.

W pracy domowej jednym z kluczowych zadań jest kontrola źródeł. Dobrzy dziennikarze wiedzą, że jest to kwestią praktyki. Nie wybieramy losowego świadka i nie zakładamy, że jest on na przykład ekspertem od energii atomowej. Wyśmialibyśmy przyjęcie jakiegoś anonimowego postingu z Sieci za rzeczowe źródło informacji - przynajmniej ja bym to wyśmiał. [FR]

Internet gossip monger Matt Drudge doesn't practice what I'd call respectable journalism (and, to be fair, he doesn't call himself a journalist), but I respect him for this much: he signs his name to everything he posts. That probably didn't come as much consolation to John Kerry, the 2004 Democratic presidential candidate. Kerry, you may recall, was dogged in early February by a rumor of an extramarital affair, a "scandal"—for which there was absolutely no evidence and which was flatly denied by everyone supposedly involved—that got its legs after Drudge published it on his web site.[249]

Internetowy zbieracz plotek Matt Drudge nie uprawia czegoś, co bym nazwał szanującym się dziennikarstwem (dla porządku, on sam nie nazywa się dziennikarzem), ale szanuję go przynajmniej za jedno: podpisuje swoim nazwiskiem wszystko co publikuje. Nie była to przypuszczalnie duża pociecha dla Johna Kerry'ego, kandydata Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich 2004 roku. Jak być może pamiętacie, Kerry został zaszczuty na początku lutego przez plotkę o romansie pozamałżeńskim, „skandalu” który, nie miał absolutnie żadnego poparcia w dowodach - a który nabrał rozpędu po tym, jak Drudge opublikował go na swojej stronie [249]. [FR]

Unfortunate as the entire "Kerry affair" may have been, at least we knew who was largely responsible for having put it into play in the first place. And we could weigh the allegations in the context of the writer's previous work. However, we can't make such judgments about a lot of other things we read online. One of the Net's great features, the ability to remain anonymous, can also be one of its chief defects.

Jakkolwiek „sprawa Kerry'ego” była niefortunna, przynajmniej wiedzieliśmy od początku, kto w dużej części za nią odpowiada. I mogliśmy rozważyć zarzuty w kontekście poprzednich wypowiedzi ich autora. W przypadku mnóstwa innych rzeczy czytanych online, nie mamy takiej szansy: jedna z wielkich zalet Sieci, możliwość pozostania anonimowym, może być jedną z jej głównych wad. [FR]

People I respect have told me we need to do away with anonymity on the Net. They have good reasons.

Pewni ludzie, których szanuję, mówią mi, że powinniśmy zerwać z anonimowością w Sieci [FR]

But anonymity is enshrined in our culture, even if its use can be distasteful at times. And there are excellent reasons for keeping one's identity hidden. A person with AIDS or another disease can lose a job or housing, or be persecuted in more violent ways. Someone holding unpopular political views in a small town that leans strongly in one direction may want to discuss it with others of like mind. Corporate and government whistle blowers need to be able to contact authorities and journalists without fear of being revealed. More than anyone, political dissidents in nations where such behavior can be life-threatening deserve the protection of anonymity when they need it.

Jednak anonimowość jest uświęcona w naszej kulturze, mimo że niekiedy jest obrzydliwie nadużywana. Istnieją doskonałe powody by ukryć swoją tożsamość. Osoba chora na AIDS czy inną chorobę może stracić pracę lub miejsce do mieszkania, lub być prześladowana w jeszcze gorszy sposób. Osoba o niepopularnych poglądach politycznych, odmiennych od jednostronnej opinii publicznej w jej małym miasteczku, może chcieć podyskutować o nich w gronie podobnych sobie. Osoby ujawniające niewygodne fakty z życia korporacji i instytucji rządowych muszą mieć możliwość kontaktu z władzami i dziennikarzami bez obawy ujawnienia. Bardziej niż ktokolwiek, zasługują na anonimowość w razie potrzeby dysydenci polityczni z krajów, gdzie takie zachowanie jest zagrożone utratą życia. [FR]

Though the benefits of anonymity are clear, it also has its hazards. In one now famous example in 2004, a software glitch at Amazon.com revealed what many people suspected about the site's customer-written book reviews: authors were penning rave reviews of their own work under false names and, in some cases, slamming competing books. A New York Times story showed a remarkable willingness on authors' part to excuse their deceptions as just another marketing tool. A more reasonable excuse was counteracting trash reviews by enemies. I worry what will happen when this book is published. I certainly have my share of adversaries. Will they trash me on Amazon? No doubt. Will that hurt sales? Probably. Can I do anything about it, assuming they don't libel me? Probably not.

Choć zyski z anonimowości są oczywiste, niesie ona zagrożenia. Słynny obecnie jest przypadek z 2004 roku, kiedy to usterka oprogramowania w serwisie Amazon.com potwierdziła podejrzenia na temat recenzji książek pisanych przez czytelników: autorzy publikowali entuzjastyczne recenzje własnych książek pod pseudonimami, czasem przy okazji krytykując konkurencyjne publikacje. Artykuł w New York Times[250] pokazał szczególną gotowość ze strony autorów aby usprawiedliwić te oszustwa jako zwyczajne narzędzie marketingowe. Bardziej racjonalnym wytłumaczeniem było przeciwstawienie się oczerniającym recenzjom pisanym przez wrogów. Obawiam się, co się stanie gdy wydam tę książkę. Z pewnością mam rzeszę przeciwników. Czy oczernią mnie na Amazon? Zapewne. Czy zaszkodzi to sprzedaży? Być może. Czy mogę z tym cokolwiek zrobić, zakładając że mnie nie zniesławią? Raczej nie. [FR]

In one online discussion on my blog about copyright, I challenged a commenter named "George" on his refusal to say who he was. "You're welcome to remain anonymous," I said. "I think you would enjoy even more credibility in this discussion if you said who you were. A casual reader might wonder why you want to be anonymous."

W dyskusji online na moim blogu na temat praw autorskich, kwestionowałem komentatora zwanego „George”, gdy odmawiał powiedzenia kim jest. - Możesz zostać anonimem - napisałem. - Myślę, że stałbyś się jeszcze bardziej wiarygodny w tej dyskusji, gdybyś ujawnił kim jesteś. Przypadkowy czytelnik może się zastanawiać, dlaczego występujesz anonimowo. [FR]

He replied: "You should judge my credibility by how my statements correspond with the facts, logic, and the law—not by who I am." [251]

Odpowiedział: - Powinniście oceniać moją wiarygodność po tym, jak moje zdanie odpowiada faktom, logice i prawu, a nie po tym, kim jestem[251]. [FR]

He had it partly right. Debating skills are not proof of anything. In the absence of a foundation for his comments, he hadn't earned anyone's trust. Credibility stems not just from smart arguments; it also comes from a willingness to stand behind those arguments when a compelling reason to stay anonymous is absent. There was none in this case.

Miał rację tylko częściowo. Umiejętność debaty nie dowodzi niczego. Wiarygodność nie wypływa tylko ze zręcznych argumentów; także z gotowości potwierdzenia ich swoją osobą, gdy nie ma dobrego powodu pozostania anonimowym. W tym przypadku nie było żadnego powodu. [FR]

Another commenter, also using a false name, defended an electronic voting machine maker's use of copyright law to suppress memos that revealed flaws in its voting systems. It seemed that he or she was also posting comments, using a different name but similar (and in some cases identical) language, on a blog about intellectual property sponsored by the University of California-Berkeley journalism school. I learned this because Mary Hodder, one of the principal authors of that blog,[252] noted similarities in style in postings on our respective sites, which we believe share a number of readers due to the topics we cover. We checked the Internet addresses from which the comments had been posted; they were identical. This didn't absolutely prove that the same person was making both comments, but it helped make the case. Not only was this person refusing to be identified, but he or she was trying to make it seem as though a posse was patrolling our blogs to show us the error of our ways when, in fact, it was just one person on both.

Inny komentator, również pod pseudonimem, bronił producenta elektronicznych maszyn do głosowania, dając mu prawo do zatajania informacji o wadach jego systemów. Wydawało mi się, że ta sama osoba publikowała komentarze na blogu poświęconym własności intelektualnej sponsorowanym przez wydział dziennikarstwa na Uniwersytecie Berkeley w Kalifornii, używając innego imienia, lecz podobnego (a czasem identycznego) języka. Dowiedziałem się o tym, ponieważ Mary Hodger, jedna z głównych autorek tego blogu[252], zauważyła podobieństwa w stylu wpisów na obu stronach, które jak sądzimy współdzielą pewne grono czytelników ze względu na poruszane przez nas tematy. Sprawdziliśmy adresy internetowe, z których były dokonane wpisy; były one identyczne. Nie dowodzi to bezwarunkowo, że autorem obu komentarzy była ta sama osoba, jednak jest mocną przesłanką. Osobnik ten nie tylko unikał zidentyfikowania, ale też starał się stworzyć wrażenie, że jakaś grupa patroluje nasze blogi aby wytykać nam błędy w rozumowaniu - podczas gdy w rzeczywistości była to jedna i ta sama osoba. [FR]

What do these examples suggest? People reading comments on discussion boards would be wise to question the veracity of a commenter whenever they aren't absolutely sure where the posting is coming from.[253]

Co sugerują te przykłady? Ludzie czytający wpisy na forach dyskusyjnych mądrze by zrobili kwestionując prawdziwość (?) komentatora, gdy tylko nie są absolutnie pewni skąd pochodzi wpis. [FR]

As we discussed in Chapter 8, advances in technology are likely to bring us better ways to gauge and, in effect, manage reputations and verify a commenter's bona fides without exposing his or her actual identity to the world.

Jak mówiliśmy w rozdziale 8, postęp technologii zapewne przyniesie nam lepsze sposoby mierzalnej oceny, a w efekcie umożliwi zarządzanie reputacją i weryfikowanie rzetelności komentatora bez ujawniania tożsamości całemu światu. [FR]

Googling someone, to see what else he or she has said online in other places, sounds like a good way to start. But it ultimately isn't the answer. If, however, someone has been using a consistent pseudonym, at least we have the possibility of knowing if a person is reputable or has been making trouble elsewhere.

Googlowanie (?) nadal obstawiam Googlanie, choć w tym wypadku może po prostu „Odpytanie Google” - wariat aby zobaczyć, co ktoś powiedział w innych miejscach sieci, jest na początek chyba dobrym sposobem. Jednak nie jest ostateczną odpowiedzią. Natomiast jeśli ktoś używał konsekwentnie tego samego pseudonimu, mamy przynajmniej możliwość dowiedzenia się, czy osoba ta ma renomę czy też sprawiała problemy. [FR]

At the moment, my favorite solution is not the most practical: if everyone had a blog or other kind of web site, they could include a link as a kind of digital signature. Yes, web sites can be faked, but a hoax that uses someone else's name or hides behind a pseudonym for improper purposes, could attract unwelcome attention from the authorities—and because web site owners have to pay someone for hosting their site, the owner can be traced. Again, I would do nothing to stop anonymity on the Internet. But if we are going to have serious online discussions, I think all parties should, with few exceptions, either be willing to verify who they are, or risk having their contributions be questioned and, in some cases, ignored.

Na chwilę obecną, moje ulubione rozwiązanie nie jest zbyt praktyczne: jeśli każdy by miał bloga lub inną stronę internetową, mógłby umieszczać link do niej jako coś w rodzaju podpisu cyfrowego. Owszem, stronę można sfałszować, ale mistyfikacja pod cudzym nazwiskiem, lub skrywanie za pseudonimem dla niewłaściwych celów, mogłoby przyciągnąć niepożądaną uwagę władz - a ponieważ właściciele stron WWW muszą płacić komuś za ich utrzymanie, można ich namierzyć. Nie chciałbym, podkreślę, zablokować anonimowości w Internecie. Jednak jeśli mamy prowadzić poważną dyskusję online, sądzę że wszystkie strony powinny, z nielicznymi wyjątkami, zechcieć ujawnić swoją tożsamość lub podjąć ryzyko że ktoś zakwestionuje, lub wręcz zignoruje ich wkład. [FR]

Poprzednia strona <--> Następna strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License