Section 7.1. Bloggers And More Everywhere

Blogerzy są wszędzie

On February 19, 2004, Rex Hammock was ushered into the Old Executive Office Building in Washington. He and four other small-business people sat down with President George W. Bush for a short discussion on economic issues. It was another in a series of Bush meetings with supporters of the administration's policies. This one, unlike previous sessions, was closed to the press.

19 lutego 2004, Rex Hammock został wprowadzony do Old Executive Office Building w Waszyngtonie. On i czterej inni właściciele małych przedsiębiorstw usiedli do krótkiej rozmowy z prezydentem Georgem W.Bushem. Tematem miała być ekonomia. Było to kolejne spotkanie z cyklu dyskusji ze zwolennikami posunięć Republikańskiej administracji. W tym przypadku, inaczej niż we wszystkich poprzednich, wizyta była zamknięta dla prasy.

But what White House officials apparently didn't know—or didn't care if they did know—was that Hammock, owner of a small publishing company in Tennessee, was a citizen journalist in his own right. On his way back to the airport that day, he wrote on his laptop computer a long and somewhat rambling essay that he soon posted on his weblog. [182] There was no breaking news, but rather a folksy kind of reporting. He wanted to report his impressions rather than discuss policy.

Ale urzędnicy Białego Domu nie wiedzieli - albo nie przejmowali się jeśli wiedzieli - o tym, że Hammock, właściciel małej firmy wydawniczej w Tennessee, był na swój własny sposób dziennikarzem obywatelskim. Tego samego dnia, w drodze powrotnej na lotnisko, napisał na swoim laptopie długi i nieco chaotyczny esej który wkrótce opublikował na swoim blogu [182]. Tekst ten nie zawierał newsów, był to raczej nieco „luzacki” reportaż. Hammock chciał opisać swoje wrażenia, nie zaś dyskutować o kwestiach merytorycznych.

"He is definitely not a wonk, but he knows clearly what he believes needs to happen for the country and its economy to prosper," Hammock wrote of Bush. "I don't think the circular arguments regarding ‘what ifs’ and ‘what abouts’ interest him. Nor me, for that matter."

„Na pewno nie jest ekspertem, ale widać wyraźnie że wie co w jego mniemaniu musi się zdarzyć aby kraj i jego ekonomia działała dobrze” tak Hamock opisywał Busha „Nie wiem czy argumenty oparte na zasadzie błędnego koła i powtarzaniu «co by bylo gdyby» i «co z nim» interesowały go. Mnie na pewno nie interesują, jeśli o to chodzi.”

The blog posting, and the media coverage of what this citizen reporter had done in the absence of standard media coverage, became a mini-story in its own right. One lesson was obvious: excluding The Media from coverage no longer necessarily means much.

Medialne zainteresowane wywołane notatką na blogu i tym czego dokonał dziennikarz obywatelski przy nieobecności tradycyjnych środków przekazu stały się niezależnym tematem. Jeden wniosek był jasny: wyłączanie Mediów z obiegu niewiele już oznacza.

Walt Mossberg and Kara Swisher, columnists at The Wall Street Journal, had learned this nine months earlier at the Journal's D (All Things Digital) conference in southern California. To the annoyance of "official" members of the press who attended the event, including me, the main sessions were off the record. Of course, that didn't stop any number of regular attendees from reporting in their weblogs what various speakers, including Microsoft's Bill Gates and Apple's Steve Jobs, said. (In my blog, I later pointed to the unofficial coverage. [183]) The restrictions were lifted for the 2004 conference.

Dziewięć miesięcy wcześniej,na konferencji All Things Digital przekonali się o tym Walt Mossberg i Kara Swisher, dziennikarze Wall Street Journal. Ku irytacji „oficjalnych” dziennikarzy,włączając w to mnie, główna sesja tej konferencji była zamknięta dla mediów. Jednak nie przeszkodziło to zwyczajnym uczestnikom pisania o tym, co w jej trakcie powiedzieli główni paneliści, w tym Bill Gates i Steve Jobs. (Na moim blogu linkowałem do tych nieoficjalnych materiałów [183]) Na następnej konferencji, w 2004 r. restrykcje o których mowa zostały zniesione.

These cases show the increasing futility of the expression "off the record" in large groups or when dealing with nonprofessional journalists who aren't steeped in the nomenclature of what can be disclosed and what can't. Recall the incident I noted in the Introduction, when bloggers helped turn an audience against a telephone company CEO. At another conference the next autumn, [184] Howard Rheingold was asked if the real-time feedback and commentary typified by the Nacchio blogging might lead conference speakers to be less candid in such circumstances. In other words, the questioner wondered, would this kind of thing create a "chilling effect" on public discourse?

Te sprawy pokazują coraz większą bezcelowość używania określenia „nie do cytowania” [off] w dużych grupach albo gdy dochodzi do interakcji z nie-zawodowymi dziennikarzami którzy nie są zaznajomieni z nomenklaturą określającą co może być ujawnione a co nie. Wystarczy przypomnieć sobie o incydencie o którym pisałem we Wstępie, gdy blogerzy pomogli zwrócić odbiorców przeciwko szefowi firmy telekomunikacyjnej. Na innej konferencji następnej jesieni [184] Howard Rheingold został zapytany, czy istniejąca w czasie rzeczywistym wymiana informacji i komentarzy wytworzona dzięki blogerowi Nacchio może doprowadzić do tego, że prelegenci nie będą w takich warunkach mniej szczerzy. Innymi słowy, pytający zastanawiał się, czy tego typu sprzężenie zwrotne może doprowadzić do „wychłodzenia” dyskursu publicznego.

On the contrary, Rheingold said to laughter and applause, "I would think it would have a chilling effect on bullshit."

Rheingold odparł, wzbudzając śmiech i aplauz „Myślę, że wręcz przeciwnie, to miałoby efekt wychłodzenie ilości bzdur”.

The coverage of important events by nonprofessional journalists is only part of the story. What also matters is the fact that people are having their say. This is one of the healthiest media developments in a long time. We are hearing new voices—not necessarily the voices of people who want to make a living by speaking out, but who want to say what they think and be heard, even if only by relatively few people.

Fakt, że nie-profesjonalni dziennikarze opisują ważne wydarzenia to tylko jedna strona sprawy. Co jest także bardzo ważne, ludzie dostali szansę by coś powiedzieć. To jedno z najzdrowszych wydarzeń w świecie mediów od dłuższego czasu. Słyszymy nowe głosy w dyskusjach - niekoniecznie są to głosy osób które chcą zarabiać mówieniem na życie. Mam na myśli raczej tych, którzy chcą mówić to co myślą i być słyszanym, nawet przez nieliczną grupę innych.

One of the main criticisms of blogs is that so many are self-absorbed tripe. No doubt, most are interesting only to the writer, plus some family and friends. But that's no reason to dismiss the genre, or to minimize the value of people talking with each other. What excites me in this context, however, is that the growing number of blogs written by people who want to talk intelligently about an area of expertise is a sign of something vital. Blogs can be acts of civic engagement.

Blogi nierzadko krytykowane są za to, że ich twórcy koncentruja się wyłącznie na sobie. Nie ma wątpliwości - większość z nich jest interesująca tylko dla autora, i rodziny czy przyjaciół. Ale to nie powód by odrzucać całą blogosferę, albo by obniżać wartość tego, że ludzie rozmawiają ze sobą. Co najbardziej mnie cieszy w tym kontekście, to fakt że zwiększaja się liczba blogów pisanych przez ludzi którzy chcą w inteligentny sposób pisać o tym na czym się dobrze znają. Oznacza to coś bardzo ważnego - blogi mogą być aktami działalności obywatelskiej.

They can also be better, or certainly offer more depth, than the professionals who face the standard limitations of reporting time and available space (or airtime) for what they learn. A case in point is the work of Pamela Jones, a paralegal who runs a blog called Groklaw, [185] which has become probably the best overall source of information about the legal battle between the SCO Group, a software company, and the free software community. In this suit, the SCO Group is claiming ownership of software that was the precursor of the Linux operating system. It has sued several companies, including IBM, and has threatened users of the Linux operating system. The fight could determine the future of open source software itself. No professional journalism organization has covered this enormously complex case as well as Jones and a team of volunteers. Their prodigious research is nothing short of amazing. In an interview on Linux Online, [186] Jones explained her motives:

Na pewno mogą być też czyms lepszym, a już na pewno mogą oferować więcej niż profesjonaliści, którzy borykają sie ze standardowymi ograniczeniami czasu który mogą poświecić na robotę dziennikarska i miejsca (lub czasu antenowego). Dobrym przykładem na to może być praca wykonywana przez Pamelę Jones, prawnika działajacego w sferze paralegal, i jednocześnie twórcy bloga Groklaw[185]. Strona ta stała się najprawdopodobniej najlepszym możliwym źródłem informacji o sporze prawnym, jaki zaistniał między firmą SCO Group a społecznoscią open source. W swoim pozwie, SCO twierdzi że jest właścielem oprogramowania będącego prekursorem systemu operacyjnego Linux. SCO pozwało wiele firm, włączająć w to IBM i zaczęło także grozić użytkownikom Linuxa. Ta walka może zdeterminować przyszłość całego ruchu oprogramowania open source. Żadna z dużych, tradycyjnych organizacji medilanych nie relacjonowała tej niezwykle skomplikowanej sprawy tak dovrze jako Jones i zespół wolontariuszy. Ich doskonała robota jest niezwykle dobra. W wywiadzie dla Linux Online [186], Jones tak tłumaczyła swoją motywacją:

All right, I said to myself, what can I do well? The answer was, I can research and I can write. Those are the two things attorneys and companies hire me to do for them. I decided, I will just do what I do best, and I'll throw it out there, like a message in a bottle. I didn't think too many people would ever read it, except I thought maybe IBM might find my research and it'd help them. Or someone out there would read it and realize he or she had meaningful evidence and would contact IBM or FSF [Free Software Foundation]. I know material I have put up can help them, if they didn't already know about it. Because of my training, I recognize what matters as far as this case is concerned. Companies like IBM typically hire folks to comb the Internet for them and find anything that mentions the company, so I assumed they'd notice me. That's all I was expecting. By saying all, I don't mean to diminish it as a contribution. I just wasn't expecting thousands of readers everyday.

Cóż… zapytałam siebie „Co mogą robić dobrze ?” Odpowiedzią było - mogę zbierać informacje i pisać. To są dwie rzeczy dla których prawnicy i firmy mnie zatrudniają. Zdecydowałam, że będe robić to co umiem najlepiej, i wyrzucą to na zewnątrz, jak list w butelce. Nie sądziłam , że wielu ludzi kiedykolwiek to przeczyta, może poza IBM - oni mogliby znaleźć moje teksty i je wykorzystac. Albo ktoś inny mógłby to przeczytać, i uzmysłowić sobie że są to ważne dowody, a później wysłać do IBM albo FSF [Free Software Foundation] Wiedziałam że materiały które zgromadziłam mogą im pomóć, jeśli wcześniej nie wiedzieli o tym o czym pisałam. Dzięki mojemu przygotowaniu, wiedziałam co było istotne w tej sprawie. Firmy takie jak IBM zatrudniają ludzi którzy przeczesują internet, by wyszukiwać wszystkie dokumenty które zawierają najmniejsz nawet wzmianke o sobie, dlatego założyłam że zostanę zauważona. To było wszystko czego się spodziewałam. Mowiac to, nie chce wcale umniejszac wartosci tego ze codziennie czytalo mnie tysiace osob, po prostu nie spodziewalam sie takiego obrotu wydarzen.

What she did hope for, and got, was "the many-eyeballs power in this new context." This was a crucial insight. "Many-eyeballs power"—open source journalism—worked because the work, while centered on one person's passion for the subject, had been spread among the community. This is another example of a passionate nonexpert using technology to make a profound contribution, and a real difference.

To co chciała osiągnąć - i osiągnęła, to było zdobycie „siły wiele par oczu w tym nowym kontekście”. „Siła wielu par oczu” - ta kluczowa intuicja okazała się trafna. Dziennikarstwo open source działa, poniewaz praca jednej osoby, wymagająca pasji i zaangażowania, zostaje rozłożona na członków społeczności. Pamela Jones to kolejny „zaangażowany” ekspert używający technologii by zmieniać rzeczywistość w istotny sposób.

Poprzednia strona <--> Następna strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License