Section 6.1. Traditional Media's Opportunity

Szansa mediów tradycyjnych

When most Big Media companies consider having a conversation with their audience, they tend not to push many boundaries. For example, it astonishes me that some organizations still don't put reporters' (much less editors') email addresses at the end of stories. There is no plausible excuse for leaving out contact information when the articles are posted on the Web. A news operation that fails even this test is not remotely serious about engaging its audience.

Kiedy Wielkie Koncerny Medialne rozważają podjęcie rozmowy z odbiorcami, rzadko dochodzi do czegoś przełomowego. Przykładowo wciąż zadziwia mnie, dlaczego niektóre redakcje nie podaje adresu e-mailowego reporterów (a tym bardziej redaktorów) na końcu ich tekstów. Nie istnieje wiarygodne wytłumaczenia dla niepodawania danych kontaktowych, kiedy artykuły publikowane są w Internecie. Redakcja która oblewa nawet ten test nie jest w najmniejszym stopniu poważnie zainteresowana zaangażowaniem swoich odbiorców.

Bulletin boards don't fully cut it, either. The New York Times' forums [144] frequently contain valuable insights, but it's doubtful that many (if any) of those ideas ever reach the actual journalists inside the Times newsroom. If the staff isn't part of the discussion, it's just readers talking with each other—and they can do that without the Times. Contrast the paper's forums with Times columnist Nicholas Kristof's "Kristof Responds" discussions, [145] a truly valuable addition to the paper's repertoire.

Także fora dyskusyjne nie zdają go w pełni. Forum New York Timesa[144] zawiera dużo ciekawych opinii, można jednak wątpić czy choć wiele z nich dociera do dziennikarzy w newsroomie Timesa. Jeśli zespół nie jest stroną w dyskusji, to rozmawiają ze sobą tylko czytelnicy – a mogą to robić już bez udziału Timesa. Porównajmy forum gazety z dyskusjami felietonisty Nicholsa Kristoffa „Kristoff Responds” (%PRZYPIS: strona gdzie Kristoff odpisuje na maile/posty czytelników – przyp. tłumacza %), bardzo cennym dodatkiem do portfolio gazety.

Slate, the online magazine owned by Microsoft, has come up with one of the most useful ways of handling readers' input. The "Fraywatch" page [146]—"What's happening in our readers' forum"—is a compilation of what Slate editors consider the most interesting comments posted by readers. Snippets from comments are reassembled, with context from the editor plus links to the original postings, in a coherent and entertaining way. This is useful journalism in its own right, even as it demonstrates the value of readers' contributions.

Slate, internetowy magazyn będący własnością Microsoftu, wymyślił jeden z najbardziej użytecznych sposobów na radzenie sobie z twórczością czytelników. Strona „Fraywatch” – „Co się dzieje na naszym forum” – jest kompilacją najbardziej interesujących zdaniem redaktorów Slate komentarzy użytkowników. Fragmenty komentarzy wraz z ich kontekstem i linkami do oryginalnych postów, składane są przez redakcję Slate w spójny i interesujący sposób. Jest to samo w sobie użyteczne dziennikarstwo, nawet kiedy pokazuje tylko wartość komentarzy czytelników.

Web chats featuring journalists are a step in the right direction, but are once again only a step. The Washington Post's frequent online Q&A sessions, [147] in which reporters answer questions from readers, are a useful addition to the online operation, but they aren't the only kind of interactivity we must adopt.

Chaty z dziennikarzami są krokiem we właściwym kierunku, ale wciąż tylko krokiem. Częste sesje pytań i odpowiedzi organizowane przez Washington Post[147], w czasie których dziennikarze odpowiadają na pytania czytelników, są użytecznym dodatkiem do działalności internetowej (%PRZYPIS: tej gazety – przyp. tłumacza%) Nie są jednak jedyną formą interaktywności którą musimy wdrożyć.

My own experience may be instructive. Covering technology in Silicon Valley is a humbling but rewarding job. In most gatherings, I'm taking up the far-left data point on the intelligence bell curve. Of course, being the least knowledgeable person in the room has its advantages; I always learn something.

Moje własne doświadczenia mogą być dobrym przykładem. Pisanie o technologii w Dolinie Krzemowej jest skromną ale wynagradzająco pracą. Na większości spotkań zajmuję najbardziej na lewo położony punkt na krzywej dzwonowej inteligencji. Oczywiście, bycie osobą z najmniejszą wiedzą w pokoju ma swoje korzyści – zawsze się czegoś uczę.

That's one reason why my blog has been so helpful. It's sparked deeper conversations with my sources and my readers, who are always telling me things I don't know. This is interactive journalism.

To jeden z powodów, dla których mój blog okazał się tak pomocny. Rozbudził głębszą debatę z moimi czytelnikami i źródłami. Oni zawsze mówią mi o rzeczy o których wcześniej nie wiedziałem. To jest dziennikarstwo interaktywne.

As a columnist, writing a weblog has been easier for me than it might have been for a beat reporter. I was already putting my opinions in the newspaper, so it wasn't much of a stretch to put them online in what amounted to a bunch of mini-columns. But there's no requirement that blogs be opinionated. A reporter can easily post items relating to her beat, the kinds of tidbits that once made it into a "reporter's notebook," as well as news that won't make it into the paper for space reasons.

Dla mnie jako felietonisty pisanie bloga było łatwiejsze niż dla wyspecjalizowanego reportera. Przecież już wcześniej prezentowałem moje opinie w gazecie, więc nie było trudno publikować je w Internecie, w formie z grubsza przypominającej mini-artykuły. Ale nie ma przecież wymogu by blogi zawierały opinie. Reporter może z łatwością publikować materiały ze swojego pola zainteresowań, tego typu rzeczy które kiedyś trafiały do „notatnika reportera”, jak również informacje które nie zostały opublikowane z powodu braku miejsca.

Occasionally, I ask readers for their ideas on columns I haven't written yet; I explain the topic and say what I think I understand about it. No, I don't tip off the competition when I have a genuine scoop but, as a columnist, I'm usually talking about things that are already known in a general sense. My online readers, who include a surprising number of traditional sources, are never shy about noting the angles I might have missed or telling me I'm dead wrong. I consider it all, and the resulting column is better for the process. Recall our earlier discussion of "open source" software, a process in which the code itself is developed by a community and is then freely available. Think of this as a form of open source journalism.

Od czasu do czasu, pytam moich czytelników o ich pomysły dotyczące tekstów, które jeszcze nie powstały; przedstawiam zagadnienie i moje przemyślenia. Kiedy mam coś naprawdę nowego, staram się nie informować konkurencji, jednak jako felietonista zwykle pisze o sprawach powszechnie znanych. Moi internetowi czytelnicy, spośród których wielu to „źródła” w tradycyjnym sensie tego słowa, nigdy nie przepuszczają okazji by wytknąć mi moje błędy czy wypunktować rzeczy które pominąłem. Rozważam wszystkie uwagi, a w rezultacie mój artykuł jest lepszy. Przypomnijmy sobie nasze wcześniejsze rozważania o oprogramowaniu „open source”, które jest rozwijane przez społeczność i później udostępniane za darmo. Można powiedzieć, ze moje dziennikarstwo także działa na tej zasadzie.

One of the most significant differences between print and the Web is that web-based conversations transcend geographical boundaries. Steve Outing, a longtime observer of online news, as well as a blogger and columnist, wrote in late 2003 in his "Editor and Publisher" magazine column that my blog has helped give me a global reach instead of a local one. That's gratifying if true, but the major value has been in the way my readers have made me better at my job.

Jedną z największych różnic miedzy drukiem a Internetem stanowi fakt, iż konwersacje internetowe z łatwością przekraczają granice geograficzne. Steve Outing, wieloletni obserwator internetowego dziennikarstwa informacyjnego, bloger i felietonista, napisał w 2003 r. w czasopiśmie „Editor and Publisher” artykuł, w którym twierdził że mój blog ułatwił mi osiągnięcie globalnego - zamiast lokalnego – wymiaru dla moich myśli. Byłoby to bardzo satysfakcjonujące gdyby okazało się prawdziwe, ale dla mnie największą wartością okazał się sposób w jaki moi czytelnicy sprawili, iż jestem lepszy w tym co robię.

When readers first began commenting on my blog in mid-2003, I didn't know what to expect. Here's how it tends to work in the best case. I post an item. Someone responds to me. Someone responds to the first or second comment, and before long, the people commenting are talking with each other, not just with me. I think of it as a mini-Slashdot, a small set of mostly literate and thoughtful comments. The blog does attract its share of trolls (people whose aim in life seems to be to ruin public discussions), but by and large the process works well. [148]

Kiedy czytelnicy zaczęli pisać na moim blogu w połowie 2003 roku, nie wiedziałem czego mogę sie spodziewać. Oto jak to działa w najlepszym wariancie. Zamieszczam coś. Ktoś mi odpisuje. Ktoś odpisują na pierwszy lub drugi komentarz i nie mija wiele czasu, a tworzy się grupa ludzi rozmawiających ze sobą, nie tylko ze mną. Dla mnie to taki mini-Slashdot, niewielki zbiór eleganckich w formie i interesujących komentarzy. Blog przyciąga oczywiście pewną liczbę trolli (ludzi których celem w życiu wydaje się być niszczenie dyskusji publicznych), ale generalnie proces dyskusyjny działa dobrze[148].

Blogs have been slow to take off in the mainstream media. I attribute this more to the innate conservatism of the Big Media business than anything else. But there is another reason, too: mistrust among traditional editors of a genre that threatens to undermine what they consider core values—namely editorial control and ensuring that readers trust, or at least not assume there is an absence of, the journalists' objectivity and fairness. This hasn't been an entirely wrong-headed worry, but it is overblown.

Blogi miały powolny start w mediach tradycyjnych. Tłumaczę to bardziej wrodzonym konserwatyzmem naturalnym dla Wielkiego Biznesu Medialnego niż czymkolwiek innym. Ale jest jeszcze jeden powód: „tradycyjni” redaktorzy nie ufają rodzajowi dziennikarstwa który podważa wartości uznawane przez nich za najważniejsze. Są to: kontrola edytorska i gwarantowanie Czytelnikom dziennikarskiej rzetelności i obiektywności (lub przynajmniej gwarantowanie tego że Czytelnicy nie zaczną podejrzewać że takowych brakuje). Ta nieufność jest przejaskrawiona, ale mimo wszystko nie do końca nieuzasadniona.

Despite the resistance, dozens of mainstream journalism organizations have adopted blogs, a trend that seems likely to accelerate. Not a week goes by without me getting a call from someone in the business who's thinking about doing a blog and who wants to hear about the advantages and potential pitfalls. CyberJournalist.net keeps a comprehensive list of blogs by and about journalists. [149] They run the gamut of topics, from politics to arts to technology to pure commentary.

Pomimo oporu, dziesiątki tradycyjnych organizacji medialnych zaczęły korzystać z blogów (%PRZYPIS: w Polsce między innymi Polityka, Gazeta Wyborcza, Newsweek, Rzeczpospolita – przyp. tłumacza%). Ten trend prawdopodobnie będzie przyspieszał. Nie byłoby tygodnia w którym nie dostałbym telefonu od kogoś z branży, kto myśli o założeniu bloga i prosi mnie o opisanie korzyści i potencjalnych pułapek. Strona CyberJournalist.net prowadzi wyczerpującą listę takich stron prowadzonych przez dziennikarzy i o dziennikarzach[149]. Ich tematyka jest niezwykle szeroka, od polityki przez sztukę i technikę aż po „czyste” komentarze.

The most successful blogs by professional journalists have shared some of the characteristics that make any blog worth reading: voice, focus, real reporting, and good writing. Dan Weintraub's California Insider political blog [150] at the Sacramento Bee became a must read during the 2003 California recall election that installed Arnold Schwarzenegger as the state's governor. (Weintraub had an unfortunate run-in with Bee editors, who now insist on editing his blog postings before they go out on the Web.) James Taranto's Best of the Web Today blog [151] for The Wall Street Journal's editorial page is another classic; I don't agree with much of the conservative doctrine he highlights, but he does it with great style. Sheila Lennon's Subterranean Homepage News, [152] affiliated with The Providence Journal, offers perspectives on a variety of topics, many of which are media-related. The quintessential journalism blog needs no introduction to journalists. It's a safe bet that most working American journalists with web access visit Jim Romenesko's Poynter Institute blog at least once a day; it has become the water cooler for the profession. There's something liberating about the blog form for journalists. The format encourages informality and experimentation, not to mention the valuable interaction with the audience that makes coverage better.

Rzeczy które sprawiają że zwykły blog wart jest czytania: wyrazistość, jasność, wierne reporterstwo i dobry warsztat pomagają także odnieść sukces blogom prowadzonym przez profesjonalistów. Blog polityczny California Insider[150], prowadzony przez Davida Weintrauba, powiązany z gazetą Sacramento Bee stał się niezbędną lekturą podczas wyborów na gubernatora Kalifornii w 2003 roku, które wygrał Arnold Schwarzeneger. (Weintraub pokłócił się z redaktorami Bee, którzy chcą kontrolować jego teksty zanim te trafią do Internetu). Blog Jamesa Taranto Best of Web Today[151] znajdujący się na stronie działu opinii The Wall Street Journal to kolejny klasyk. Nie zgadzam się z większością konserwatywnej myśli która tam jest promowana, ale James robi to w dobrym stylu. Sheila Lennon na blogu Subterranean Homepage News[152], związanym z The Providence Journal, prezentuje opinie na różnorakie tematy, wiele z nich powiązanych z mediami. Dziennikarzom nie trzeba przedstawiać strony który stanowi kwintesencję bloga dziennikarskiego – gdyż można spokojnie założyć że większość czynnych zawodowo amerykańskich żurnalistów mających dostęp do Internetu co najmniej raz dziennie odwiedza dziennik Jima Romanesko na stronach Poynter Institute. Serwis ten stał się miejscem nieformalnych spotkań – takich jak przy automacie z wodą w redakcjach - dla całej branży. W blogach jest coś wyzwalającego dla profesjonalistów. Ten format zachęca do eksperymentów, do nieformalności, nie wspominając już o cennej, kształtującej lepsze materiały interakcji z odbiorcami.

Group blogs, where more than one person can submit postings, lack the voice of the single individual, but they can work. A smart approach here has been the "event blog"—a one-off effort pegged to some major news event. Probably the first such blog by a newspaper was the Charlotte Observer's "Dispatches from along the coast," which provided coverage of Hurricane Isabel in August 1998. [153] On December 31, 1999, and January 1, 2000, SiliconValley.com (where my blog appears) pulled together everything it could find on the Web to cover a New Year's Eve and Day that had enormous emotional impact and, many people feared (wrongly, as it turned out), might bring a variety of computer-related disasters due to the "Y2K bug."

Blogi zbiorowe, gdzie więcej niż jedna osoba publikuje teksty, nie dają jasności przekazu jednego twórcy, ale mimo to mogą działać. Sprytne podejście to „blogi wydarzeniowe” – strony związane z tylko jednym, ważnym wydarzeniem. Prawdopodobnie pierwszym takim blogiem założonym w ramach gazety były „Wieści z wybrzeża” na stronach Charlotte Observer, na którym umieszczano informacje o huraganie Izabel w sierpniu 1998[153], 31 grudnia 1999 i 1 stycznia 2000, redakcja Silicon Valley.com (gdzie znajduje się mój blog) opublikowała wszystko co udało się jej wyszukać w Internecie związanego z Nowym Rokiem. Moment ten miał olbrzymi wymiar emocjonalny, dodatkowo wielu ludzi obawiało się (jak się okazało niepotrzebnie) „pluskwy milenijnej” (Y2K Bug)”

Breaking news is one of the great opportunities for using these techniques. My colleague at the San Jose Mercury News, Tom Mangan, had a blog (now retired) for copy editors, delightfully named "Prints the Chaff," [154] on which he urged newsrooms to create what might be called insta-blogs for big local stories. It's partly a competitive issue, he wrote:

Dobrą okazją do wykorzystywania tych nowych metod są momenty w których trzeba przekazać pilne i nowe wiadomości. Mój kolega pracujący dla San Jose Mercury News, Tom Mangan, miał bloga (obecnie nieaktywnego) dla redaktorów, zatytułowanego czarująco „Drukuje plewy” [Prints the Chaff] [154] na którym zachęcał redakcje do tworzenia „blogów-natychmiastowych” dla ważnych, nowych spraw lokalnych. To częściowo kwestia konkurencyjności, jak sam stwierdza:

Ten nawias kwadratowy powyżej ma zostać jak jest, czy może jednak powinien być okrągły? Ja rozumiem idee, ale pytam jak się takie rzeczy robi?

If we have a blog up and running within minutes of a big story breaking, we cut Google and the [other] bloggers out of the equation. If we make it interactive, we make our site the go-to location for breaking news. We will open ourselves up to the problem of people entering comments that later prove untrue, but readers will learn to distinguish between the feedback—half of which is nonsense—and the work of the pros, which, hopefully, will have a much smaller nonsense factor.

Jeśli będziemy mieli bloga działającego w ciągu minut od pojawienia się nowego tematu, wyłączymy z gry Google i [innych] blogerów. Jeśli strona ta będzie interaktywna, to stanie się pierwszym adresem który będą odwiedzać ludzie zainteresowani tematem. Pojawia się problem komentarzy które później okazują się fałszywe – ale czytelnicy nauczą się rozróżniać pomiędzy zwykłymi relacjami, z których połowa jest zwykle nonsensowna – a pracą profesjonalistów, która miejmy nadzieję okaże się znacznie bardziej wartościowa.

Many journalists, unable to get official permission to do blogs on their organizations' sites, have launched their own. There are risks in doing so, as CNN's Kevin Sites discovered in Iraq when CNN forced him to quit writing his blog. A spokesman sniffily told Online Journalism Review: "CNN.com prefers to take a more structured approach to presenting the news. We do not blog. CNN.com will continue to provide photo galleries, video clips, breaking stories and interactive modules as ways to involve readers in learning about the war." [155] This attitude, a classic top-down approach to the news, ended up hurting the network more than the correspondent, who later went to work for MSNBC (which welcomed the blog). By killing Sites's blog, CNN was showing how a network that once was at the cutting edge of journalism had become another widget in the Time Warner assembly line.

Wielu dziennikarzy którzy nie dostali zgody na założenie bloga na stronach swoich macierzystych firm, zaczęło pisać na własną rękę. Bywa to ryzykowne, o czym przekonał się Kevin Sites z CNN w Iraku, kiedy zmuszono go do zamknięcia swojego internetowego dziennika. Rzecznik CNN pogardliwie stwierdził w rozmowie z Online Journalism Review „CNN preferuje bardziej zorganizowany sposób prezentacji newsów. My nie blogujemy. Na stronie cnn.com będziemy dalej umieszczać galerie zdjęć, klipy video, sekcje interaktywne i pilne wiadomości jako sposoby na zachęcenie odbiorców do aktywnego poznawania informacji o wojnie”[155]. To klasyczne podejście „z góry na dół” do prezentowania świeżych wiadomości okazało się bardziej szkodliwe dla sieci niż dla korespondenta, który później przeniósł się do MSNBC (która zaakceptowała jego blogowanie). Kasując jego stronę, CNN pokazała jest teraz niczym więcej niż tylko trybikiem w taśmie produkcyjnej koncernu Time Warner, będąc kiedyś synonimem nowoczesności w dziennikarstwie.

The case of Steve Olafson was more about what he was writing than the fact that he was blogging in the first place. Olafson was a political reporter for the Houston Chronicle. Using a pseudonym, he also published a blog that contained political commentary—sometimes going after people he covered as part of his regular job. The Chronicle was right to call this unacceptable and, in mid-2002, requested that the blog be taken down on the grounds that it might compromise his credibility. But then the newspaper fired Olafson. [156] This was an overreaction. The paper could have shifted him to another position or disciplined him in some other way. The message was unambiguous: blog at your own risk.

Sprawa Steva Olafsona dotyczyła bardziej tego co pisał niż faktu że pisał. Olafson był reporterem politycznym Houston Chronicle i jednocześnie prowadził pod pseudonimem bloga zawierającego polityczne komentarze. Komentarze te często dotyczyły osób którymi zajmował się jako reporter. Redakcja Chronicle miała rację uznając to za niedopuszczalne, i nakazując Olafsonowi w połowie 2002 roku zamknięcie bloga, uzasadniła to faktem, iż takie blogowanie może narazić na szwank jego wiarygodność. Ale później gazeta zwolniła Olafsona[156]. Reakcja ta była przesadna – można go było przenieść na inne stanowisko albo zdyscyplinować w inny sposób. Komunikat był jednoznaczny – pisz na własne ryzyku.

Dennis Horgan, an editor at the Hartford Courant, wasn't fired, but he was ordered to stop posting commentary on his blog. [157] The Courant's top editor, Brian Toolan, attempted to justify this move in a 2003 essay in the Nieman Reports magazine, saying, in part:

Dennis Horgan, redaktor Hartford Courant, nie został zwolniony, ale nakazano mu zaprzestać komentowania na swoim blogu[157] Redaktor naczelny Couranta, Brian Toolan, starał się uzasadnić to posunięcie w napisanym w 2003 r. dla magazynu Nieman Reports eseju, pisząc m.in.

This is not an issue of freedom of speech. It is about professional expectations and, when they are ignored, as in this case, the newspaper's standards and public responsibilities are compromised. Like most newspapers, the Courant has an ethics code. It has language that directs that "an individual's interests outside the paper should not come into conflict with, or create the appearance of conflict with, the staff member's professional duties at the Courant." Horgan, and others, argued that since he now edits the Travel section, his public views on public matters don't interfere with the newspaper's coverage of those same issues.

To nie jest kwestia wolności słowa. To dotyczy profesjonalizmu. Kiedy zasady profesjonalnego działania zostaną przekroczone, cierpi na tym wiarygodność gazety i jej wizerunek w oczach opinii publicznej. Tak jak większość redakcji, Courant ma swój własny kodeks etyczny. Mówi on, że jeśli „zewnętrzny interes jednostki nie może wejść w konflikt, lub stworzyć wrażenie konfliktu z obowiązkami dziennikarskimi, wynikającymi z bycia członkiem zespołu redakcyjnego” Horgan i inni twierdzili, że skoro on zajmuje się sekcją Podróże, to jego opinie na temat spraw publicznych nie wpływają na to jak gazeta pisze o tych samych sprawach.

I don't accept that logic. I know some readers, who depend on the paper, would not accept it either, and I recognize how readers' perceptions can hurt. [158]

Nie zgadzam się z takim rozumowaniem. Wiem że ludzie którzy są zależni od danej gazety, również by go nie zaakceptowali. Rozumiem też, jak percepcja czytelników może zaszkodzić[158].

We can applaud Toolan's wish to keep high ethical standards, but where was the conflict of interest? I can't see one in this situation. If a few readers' perceptions were misguided, that's their problem, not the newspaper's. Toolan was clearly correct that there was no free-speech issue, however. He had the right, as Horgan's employer, to make this mistake. (The paper later attempted what looked like a clumsy compromise, giving Horgan a web-only column that resembled a blog.)

Możemy pochwalić Toolana za chęć trzymania wysokich standardów etycznych, ale gdzie był ten konflikt interesów w tym przypadku? Jeśli percepcja kilku czytelników została była wykoślawiona, to ich problem, nie redakcji. Jednak Toolan w oczywisty sposób ma rację, stwierdzając że to nie jest kwestia wolności słowa. Jako pracodawca Horgana miał prawo popełnić błąd (%PRZYPIS: zamykając blog – przyp. tłumacza %) (Póżniej gazeta w ramach zgniłego kompromisu dała Horganowi wyłącznie sieciową kolumnę, która przypominała nieco blog)

Newspapers are moving ahead nonetheless. [159] The family-owned Spokesman-Review [160] in Spokane, Washington, has some excellent staff blogs but also makes a practice of pointing to blogs written by people in the community. One of the most forward-looking is the Journal-World [161] in Lawrence, Kansas. Rob Curley, general manager of World Online, runs both the newspaper's web site and Lawrence.com (an affiliated site), and deserves kudos for the innovations he and his smart staff have brought to a hidebound industry. In every way possible, they've engaged the community. Forums have brought forth new voices. So has blogging.

Mimo wszystko, gazety idą do przodu[159]. Rzecznik prasowy Review będący rodzinnym biznesem[160] w Spokane, stan Washington, ma doskonały zespół blogerów redakcyjnych, ale nie waha się wskazywaniem blogów tworzonych przez członków społeczności. Jedną z najbardziej nowoczesnych jest Journal World[161] w Lawrence, Kansas. Rob Curley, szef World Online zarządza zarówno stroną gazety jak i Lawrence.com (strona powiązana) i zasługuje na podziękowania za innowacyjne podejście i inteligentny zespół który wprowadził do ultrakonserwatywnej branży. Oni uaktywnili społeczność - w każdy możliwy sposób. Dzięki forum i blogom pojawiły się nowe głosy i opinie.

Lawrence.com—which is deliberately distinct from its newspaper parent—runs several blogs by members of the community in addition to a blog written by one of the paper's political reporters. Curley told me:

Na stronie Lawrence.com - w zamierzony sposób zdecydowanie różniącej się od strony macierzystej – można znaleźć wiele blogów prowadzonych przez członków społeczności lokalnej, jak blog jednego z reporterów politycznych gazety. Curley powiedział mi:

When we started the blogs on Lawrence.com, we intended them to be fairly similar to what most think of when they think of blogs … frequently updated posts with an immediate interaction between the writer and the readers. But that isn't what they've become.

Kiedy zakładaliśmy blogi na Lawrence.com, chcieliśmy by były one podobne do tego jak ludzie zwykle je sobie wyobrażają - często aktualizowana treść z natychmiastową interakcją miedzy czytelnikami a twórcami. Ale nasze strony stały się czymś innym.

The blogs on Lawrence.com have pretty much become columns on steroids. They're almost always fairly long. And though the writers will respond to the readers several times a day, they rarely post more than one new thing a week.

Blogi na Lawrence.com stały się praktycznie rzecz biorąc kolumnami na sterydach. Prawie zawsze są bardzo długie. I chociaż piszące je osoby odpowiadają czytelnikom wiele razy w ciągu dnia, nowe posty rzadko pojawiają się częściej niż raz na tydzień.

They're kind of interactive columns.

Są to kolumny interaktywne.

Why I like them is because they feel so real to me—from the language to the topics to the responses.

Dla mnie one są realne – od języka przez tematy po repliki. Dlatego je lubię.

There is a real sense of community in our blogs, and it's a community that more than likely doesn't read the daily newspaper, and it probably doesn't visit our newspaper site.

Na naszych blogach naprawdę zbudowała się społeczność, i jest to społeczność której członkowie najpewniej nie czytają codziennej gazety, a być może nie czytają nawet strony www naszej gazety.

More important than anything else, our blogs make Lawrence.com feel and taste like Lawrence—maybe not the Lawrence that a 50-year-old resident knows, but definitely the Lawrence that a 20-year-old knows. And that's exactly what we were after.

Ale najważniejsze jest to, że dzięki tym ludziom Lawrence.com jest jak miasto Lawrence – może nie Lawrence które zna 50-letni mieszkaniec, ale na pewno takie Lawrence jakie zna dwudziestolatek. I o to nam właśnie chodzi.

Curley and his team have won just about every award there is for online journalism. No wonder. They get the Web.

Curley i jego zespół wygrali prawie każdą możliwą nagrodę w dziedzinie dziennikarstwa internetowego. Nic dziwnego. Oni wiedzą, o co chodzi w Internecie.


Poprzednia strona <--> Następna strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License