Section 3.6. Watching Journalists

Obserwując Dziennikarzy

What industry is traditionally among the least transparent? Journalism. We have been a black box, and have become only slightly more transparent in recent years. But the public is demanding more transparency in our own field, and is doing some reporting of its own when we fail to respond in satisfying ways.

Jaka branża jest tradycyjnie pośród najmniej przejrzystych? Dziennikarstwo. Byliśmy czarną skrzynką i staliśmy się tylko odrobinę bardziej transparentni w ostatnich latach. Lecz społeczeństwo domaga się większej przejrzystości w naszej branży i przygotowuje raporty na własną rękę gdy nie zareagujemy w satysfakcjonujący sposób.

Jim Romenesko's Poynter Institute media blog, [94] the first and still the best of its genre, has become a water cooler not just for journalists but for people who observe journalism. Generally, the blogging community is not shy to go after newspapers, magazines, and broadcasters for real and imagined offenses against fairness and accuracy. For journalists, who are among the most thin-skinned people around, this trend has been something of a shock. We are not accustomed to being scrutinized the way we scrutinize others, however healthy it is that we are.

Blog Jima Romenesko z Poynter Institue [94], pierwszy i wciąż najlepszy wśród blogów o tematyce medialnej, stał się źródłem informacji nie tylko dla dziennikarzy, ale również dla ludzi interesujących się dziennikarstwem. Ogólnie rzecz biorąc, społeczność bloggerów nie wstydzi się wytykać gazetom, magazynom oraz nadawcom radiowym i telewizyjnym prawdziwe i domniemane wykroczenia przeciwko bezstronności i staranności. Dla dziennikarzy, zaliczanych do ludzi najbardziej wrażliwych, ta tendencja była pewnego rodzaju szokiem. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do bycia analizowanymi, w sposób jaki analizujemy innych, jakkolwiek istotne jest to, że jesteśmy (analizowani).

Even The New York Times was forced to pull down its veil in 2003, when the infamous Jayson Blair's journalistic cons become one of the newspaper's worst scandals. The Times' appropriately scathing internal analysis of the mess, the "Siegel Report," [95] revealed a horror show of missed communications and lax management on top of plainly corrupt behavior by Blair himself. But the Siegel Report appeared briefly online and then disappeared, prompting Jay Rosen at New York University to ask what had happened to it. Eventually, and in large part because of Rosen's prodding, the document reappeared online.

Nawet New York Times został zmuszony do opuszczenia swoich zasłon w 2003 roku, gdy dziennikarskie oszustwa niesławnego Jaysona Blaira stały się jednym z najgorszych skandali w gazecie. Przeprowadzona przez Times odpowiednio dogłębna wewnętrzna analiza zaistniałego bałaganu - „Raport Siegela” [95] nie dziala link, w związku z tym nie byłem w stanie ustalić czy ten raport został napisany przez kogoś o nazwisku Siegel, czy to odnosi się do czegoś innego,a nie ma tam dopełniacza saksońskiego - ujawniła przerażający pokaz nieudanej komunikacji i niedbałego zarządzania, w dodatku do zwyczajnie korupcyjnego zachowania Blaira. Lecz Raport Siegela pojawił się na krótko w Inernecie i zaraz zniknął, co zainspirowało Jaya Rosena z Uniwersytetu Nowojorskiego do zadania pytania co stało się z tym raportem. Ostatecznie, i w głównie dzięki ponagleniom Rosena, dokument pojawił się ponownie.

In early 2004, amid political reporting that many in the blogosphere found wanting, a suggestion emerged to improve journalism in general. The idea was to follow individual reporters' political coverage on web sites, relentlessly tracking errors and omissions and exposing them to the world. I commented in my own blog, and on Rosen's PressThink site, where the notion first got some traction:

Z początkiem 2004 roku, wśród politycznych sprawozdań, które wiele osób ze środowiska bloggerów uważało za niekompletne, pojawiła się propozycja na ulepszenie dziennikarstwa w ogóle. Pomysł polegał na śledzeniu materiałów politycznych umieszczanych przez indywidualnych reporterów w sieci i nieustępliwe wytykanie błędów i przeoczeń oraz ukazywanie ich światu. W swoim własnym blogu, jak i na stronie Rosena PressThink, gdzie ten pomysł został pierwotnie poruszony, zamieściłem swój komentarz:

I like the idea that people are watching what I say and correcting me if I get things wrong—or challenging my conclusions, based on the same facts (or facts I hadn't known about when I wrote the piece.) This is a piece of tomorrow's journalism, and we in the business should welcome the feedback and assistance that, if we do it right, becomes part of a larger conversation.

Podoba mi się pomysł obserwowania przez ludzi tego co piszę i poprawianie mnie jeśli coś źle zrozumiałem – lub rzucania moim wnioskom wyzwań, opartych na tych samych faktach (lub faktach, o których nie wiedziałem w momencie pisania artykułu). To część dziennikarstwa jutra, i my w tej branży powinniśmy cieszyć się z informacji zwrotnej i pomocy, która wykorzystana we właściwy sposób, staje się częścią większej dyskusji.

But if the idea is to create some kind of organized collection of Truth Squads, I'm less comfortable. Here are just three of the many, many questions/issues that come immediately to mind (and as you'll see, I'm not alone in wondering these things):

Lecz jeśli koncepcja ta ma prowadzić do utworzenia jakiegoś rodzaju zorganizowanych zastępów Drużyn Prawdy (Truth Squads), to mam pewne obawy. Zamieszczam tu tylko trzy spośród wielu pytań/kwestii przychodzących natychmiast do głowy (i jak zobaczycie, nie jestem osamotniony w ich rozważaniu):

1. Who's doing the watching? A self-appointed "watcher" is an antagonist in most cases, convinced before he/she starts posting criticisms that the journalist in question is getting things wrong, whether due to incompetence or animosity. Journalists confronted with this kind of attitude don't respond well, and probably won't respond at all.

1. Kto dokonuje tej obserwacji? Samozwańczy „obserwator” jest w większości przypadków przeciwnikiem, przekonanym zanim on/ona dokona krytykującego wpisu, że sprawdzany dziennikarz wykazuje się brakiem zrozumienia, czy to ze względu na brak kompetencji, lub niechęć. Dziennikarze spotykający się z tym rodzajem nastawienia nie reagują właściwie, i prawdopodobnie nie zareagują wcale.

Paul Krugman has a cadre of online critics who make my own look benign. Occasionally they make a sound point. Much of what they say is incorrect. And some of it is debaters' tricks: using straw men to shoot down things he didn't say, or saying something that may be true but is off point, etc.

Paul Krugman ma sztab krytyków internetowych, przy których moi wydają się niegroźni. Czasami robią logiczne uwagi. Większość tego mówią jest nieprawdziwe. I część tego to sztuczki uczestników dyskusji: wykorzystanie błahych argumentów do odrzucenia tego, czego (dziennikarz?) nie wypowiedział, czy mówienie czegoś, co może być prawdą, ale jest nie na temat, etc.

2. Will journalists who do participate in the online discussion of their work—and many will be forbidden to do so by their organizations, probably for legal reasons—hit the law of diminishing returns?

2. Czy dziennikarze biorący udział w internetowych dyskusjach dotyczących ich pracy – a wielu z nich zostanie to zabronione przez ich organizacje, prawdopodobnie z przyczyn prawnych – doświadczą działania prawa malejących przychodów?

I recall the quasi-religious debates over the OS/2 operating system back in the early and middle 1990s. I was a fan of OS/2 but not sufficiently infused with the religion. Once in a while I'd post a note in a Usenet discussion where something I'd written was either being misinterpreted or had been seriously twisted. I'd then get hammered by one of the more fervent OS/2 acolytes who'd deconstruct every sentence and ask further questions, few of which were actually relevant (in my view) to the issue. I quickly learned that I had time for correcting outright mistruths and not much else. (I also had defenders in the newsgroup, which helped.)

Przypominam sobie quasi-religijną debatę dotyczącą systemu operacyjnego OS/2 mającą miejsce pod koniec lat 90. XX wieku. Byłem fanem OS/2 lecz niewystarczająco natchnionym tą religią. Raz na jakiś czas udzielałem się w dyskusji w sieci Usenet, gdzie coś co napisałem było albo źle interpretowane lub poważnie przekręcone. Byłem wówczas krytykowany przez jednego z bardziej zagorzałych wyznawców OS/2, który rozbierał moją wypowiedź na części i zadawał dalsze pytania, spośród których niewiele było rzeczywiście istotnych (z jakiegokolwiek punktu widzenia) dla sprawy. Szybko nauczyłem się, że miałem czas na poprawę bezspornie mylnych kwestii, i na niewiele więcej. (Miałem także obrońców w tej grupie dyskusyjnej, którzy mi pomagali.)

3. Why should anyone trust what critics say any more than what the journalist says? An assertion that a journalist has a fact wrong is not, in itself, true. It's just an assertion.

3. Dlaczego ktokolwiek powinien wierzyć bardziej krytykującym niż dziennikarzom? Twierdzenie, iż dziennikarze źle interpretują fakty nie jest, samo w sobie, prawdziwe. To tylko twierdzenie.

Do we need Truth Squads watching the Truth Squads? There are, amazingly, sites that deconstruct the anti-Krugman stuff. But you'll forgive a casual reader for ignoring almost all of it.

Czy potrzebujemy Drużyn Prawdy pilnujących Drużyn Prawdy? Zadziwiające, że istnieją strony dokonujące dekonstrukcji materiałów przeciwko Krugmanowi. Lecz przeciętnemu czytelnikowi można wybaczyć ignorowanie większości z nich.

None of these issues means that Web watchers are a bad idea. But if the idea is to really make journalism better, I'm just not convinced this will work.

Żadna z tych kwestii nie znaczy, że strażnicy Sieci są złym pomysłem. Lecz jeśli ten pomysł ma naprawdę uczynić dziennikarstwo lepszym, jestem po prostu nieprzekonany, że on zadziała.

This prompted Donald Luskin, an investment officer and a prominent Krugman debunker who writes an entertaining and frequently instructive economics and policy blog [96] to write: "Wouldn't it be nice for journalists like Dan Gillmor if everyone who disagreed with their pronouncements just sent friendly little emails and let them decide how and whether to respond? How unseemly that, instead, some of us have become ‘organized Truth Squads.’ Apparently only Big Media has the right to be organized."

To sprowokowało Donalda Luskina, prowadzącego interesujący i często pouczający blog [96] o tematyce ekonomicznej i politycznej, bankiera inwestycyjnego i czołowego demaskatora tez Krugmana, do napisania: „Czyż nie byłoby miłe dla dziennikarzy takich jak Dan Gillmor jeśli każdy, kto nie zgadza się z ich wypowiedziami wysyłał e-maile w przyjacielskim tonie i pozwalał im zadecydować jak, i czy, na nie odpowiedzieć? Jak niestosownym jest, że zamiast tego niektórzy z nas stali się «zorganizowanymi Drużynami Prawdy». Najwyraźniej jedynie Wielkie Media mają prawo do bycia zorganizowanymi. ”

I responded on mine:

Na moim (blogu) odpowiedziałem:

First, I welcome comments on this blog, and have had some lively debates with some fairly angry critics here from time to time; Luskin could have posted a copy of his remark right on this page, but that would have contradicted the implication that the only good feedback is happy-face e-mail. (Note that Luskin doesn't allow people to post comments directly, and seems to prefer more of an echo chamber than actual debate in the letters he does post.) Second, I've been arguing for some time that the little guy needs to get active and organized to have a chance against Big Everything (including Big Media). Luskin either doesn't know that or doesn't care, and somehow I'm not surprised.

Po pierwsze, z zadowoleniem przyjmuję komentarze do tego bloga, i od czasu do czasu odbywały się tu ożywione dyskusje dosyć rozzłoszczonych recenzentów; Luskin mógł umieścić kopię swojego komentarza bezpośrednio na tej stronie, lecz to sprzeciwiłoby się domniemaniu, iż jedyne dobre informacje zwrotne, to przepełnione radością e-maile. (Zauważcie, że Luskin nie pozwala ludziom na bezpośrednie publikowanie komentarzy, i zdaje się preferować raczej wtórujące mu głosy, niż konkretną dyskusję w publikowanych wiadomościach.) Po drugie, udowadniałem przez jakiś czas, że pojedynczy człowiek powinien się zorganizować i stać się aktywnym, by mieć szansę przeciwko Wielkiemu Wszystkiemu (włączając w to Wielkie Media). Luskin albo tego nie wie, albo nie chce wiedzieć, i jakoś mnie to nie dziwi.

I'm having some second thoughts about the comments feature, for many reasons that I'll discuss in Chapter 9. But this much is clear: the trend toward media transparency is inevitable, and it will engender debates that help users of journalism understand a process that has been hidden from view. Will we ever be entirely transparent? Not likely. But we can't avoid—and shouldn't try to avoid—more openness.

Z wielu powodów, mam kolejne przemyślenia dotyczące opcji komentarzy, które przedstawię w rozdziale 9. Lecz wystarczająco jasnym jest, iż: trend zmierzający do przejrzystości mediów jest nieunikniony i wywoła debaty, które pomogą użytkownikom dziennikarstwa zrozumieć proces, który dotąd pozostawał ukryty. Czy kiedykolwiek będziemy całkowicie transparentni? Marne szanse. Lecz nie możemy uniknąć – i nie powinniśmy próbować unikać – większej otwartości.


Poprzednia strona <--> Następna strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License