Section 11 5 The Tech Industry Sellout

Sprzedaż Przemysłu Technologicznego

A few years ago, policy watchers talked about the war being waged between copyright protection and innovation. The lines were drawn: Silicon Valley was inventing new technology, and Hollywood wanted to control its use. The news from the front is not good for the people who depend on technology to produce tomorrow's news.

Kilka lat temu obserwatorzy przepisów rozmawiali o wojnie trwającej między ochroną praw autorskich a innowacją. Linie były wyznaczone: Dolina Krzemowa wymyślała nową technologię, a Hollywood chciał kontrolować jej użytek. Wiadomości z frontu nie są dobre dla ludzi, którzy polegają na technologii, aby produkować informacje na jutro.

Slowly but surely, key members of the tech elite have evolved from being fiercely independent to being a lackey for the entertainment companies on some key issues. Intel, the giant maker of computer chips, has its fingers all over the Broadcast Flag technology that the FCC has mandated. This wasn't the first time Intel betrayed its own customers. It did so during the DVD negotiations years earlier, when Hollywood demanded a Content Scrambling System that led to severely restricted uses for DVDs—a system that an Intel insider later acknowledged had caused PC users real problems.

Wolno, ale pewnie, główni członkowie elity technologicznej ewoluowali od bycia zaciekle niezależnymi do bycia lokajem firm rozrywkowych w pewnych kluczowych kwestiach. Intel, gigantyczny producent chipów komputerowych, macza swoje palce we wszystkich technologiach znacznika Broadcast Flag, które FCC uprawomocniła. Nie pierwszy raz Intel zdradził swoich własnych klientów. Zrobił to podczas negocjacji w sprawie DVD lata wcześniej, kiedy Hollywood zażądało Systemu Szyfrowania Zawartości (Content Scrambling System), który doprowadził do okrutnie ograniczanego użycia DVD – systemu, który, jak dobrze poinformowany pracownik Intela później przyznał, spowodował poważne problemy użytkowników komputerów.

But no technology company has done more to curry favor with the copyright cartel than Microsoft, a company that (like many technology firms) repeatedly ignored copyright law in building its own powerful business. Here's how Cory Doctorow put it:

Ale żadna firma technologiczna nie zrobiła więcej, aby przypodobać się kartelowi praw autorskich niż Microsoft – firma, która (jak wiele firm technologicznych), wielokrotnie ignorowała prawa autorskie budując swój własny, potężny biznes. Oto jak ujął to Cory Doctorow:

When Microsoft shipped its first search-engine (which makes a copy of every page it searches), it violated the letter of copyright law. When Microsoft made its first proxy server (which makes a copy of every page it caches), it broke copyright law. When Microsoft shipped its first CD-ripping technology, it broke copyright law.

Kiedy Microsoft uruchomił swoją pierwszą wyszukiwarkę (która tworzy kopie każdej strony, jaką przeszukuje), złamał prawo autorskie. Kiedy Microsoft stworzył swój pierwszy serwer proxy (który tworzy kopie każdej strony, jaką przechowuje w pamięci), złamał prawo autorskie. Kiedy Microsoft uruchomił swoją pierwszą technologię nagrywania CD, złamał prawo autorskie.

It broke copyright law because copyright law was broken. Copyright law changes all the time to reflect the new tools that companies like Microsoft invent. If Microsoft wants to deliver a compelling service to its customers, let it make general-purpose tools that have the side-effect of breaking Sony and Apple's DRM [Digital Rights Management], giving its customers more choice in the players they use. Microsoft has shown its willingness to go head-to-head with antitrust people to defend its bottom line: next to them, the copyright courts and lawmakers are pantywaists, Microsoft could eat those guys for lunch, exactly the way Sony kicked their asses in 1984 when they defended their right to build and sell VCRs, even though some people might do bad things with them. Just like the early MP3 player makers did when they ate Sony's lunch by shipping product when Sony wouldn't. [303]

Złamał prawo autorskie, ponieważ to prawo było niewłaściwe. Prawo autorskie zmienia się cały czas, aby uwzględnić nowe narzędzia, które firmy, takie jak Microsoft, wymyślają. Jeśli Microsoft chce dostarczyć fascynującą usługę swoim klientom, pozwólcie mu stworzyć narzędzia ogólnego użytku, które mają efekt uboczny w postaci łamania DRM [Zarządzania Prawami Cyfrowymi] Sony i Apple'a, dając swoim klientom większy wybór odtwarzaczy, których używają. Microsoft pokazał swoją chęć pójścia łeb w łeb z anty-monopolistami, aby chronić swój bilans: przy nich sądy zajmujące się prawem autorskim i ustawodawcy to lalusie. Microsoft mógłby zjeść ich na lunch, dokładnie tak samo, jak Sony dokopał im w 1984r,, kiedy bronili oni prawa do budowy i sprzedaży magnetowidów, nawet jeśli niektórzy mogli używać ich w niewłaściwy sposób. Tak jak producenci wczesnych odtwarzaczy MP3 zrobili, kiedy zdmuchnęli Sony'emu okazję sprzed nosa sprzedając produkt, którego Sony nie mógł[303].

Unfortunately, Microsoft's answer has been to build Digital Rights Management—the more appropriate term is "Digital Restrictions Management"—into just about everything it makes. Restrictions range widely. You might be allowed to view something on multiple devices, or just one. You might be permitted to copy a section, or all, or none. You might not be able to print a text document, and so on. These restrictions are notably part of the ``Windows Media Center" system that connects PCs with TVs and other devices. The mantra of DRM-believers is that they are enhancing security and protecting intellectual property. The effect, however, is to deny people fair use and other non-controversial uses of what they have bought, or even own.

Niestety, odpowiedź Microsoftu była taka, aby wbudować Zarządzanie Prawem Cyfrowym – lepszym terminem jest „Zarządzanie Restrykcjami Cyfrowymi” - we wszystko prawie, co produkuje. Restrykcje tworzą szeroką gamę. Możesz mieć pozwolenie na oglądanie czegoś na wielu urządzeniach lub tylko jednym. Możesz mieć pozwolenie na kopiowanie fragmentu albo całości, albo niczego. Możesz nie mieć możliwości drukowania dokumentu tekstowego, itd. Te restrykcje są zwłaszcza częścią systemu „Windows Media Center”, który łączy komputery osobiste z telewizorami i innymi urządzeniami. Frazesem powtarzanym przez wierzących w DRM jest stwierdzenie, że wzmacniają oni bezpieczeństwo i chronią własność intelektualną. Efektem, jednakże, jest odmawianie ludziom uczciwego użytku i innych niekontrowersyjnych użytków tego, co kupili lub posiadają.

Even Apple has jumped aboard the DRM train, though not with the same zeal Microsoft has shown. Apple's iTunes Music Store, which sells songs, encodes them in a format that can't easily be converted to the wide-open MP3 or OGG formats. The DRM scheme, instituted because the music industry demanded it, gives Apple users more freedom to copy songs among different devices than we saw in prior DRM schemes. But it tends to penalize some of Apple's best customers—people who repeatedly buy new Macs. An iTunes Music Store customer can listen to the songs on five computers, but managing authorizations can be a hassle. It's also important to remember that what freedoms Apple gives today can disappear tomorrow. [304]

Nawet Apple wskoczył na pokład pociągu DRM, chociaż nie z tym samym zapałem, który pokazał Microsoft. Sklep muzyczny Apple'a iTunes, który sprzedaje piosenki, zapisuje je w formacie, który łatwo może być przekształcony do szerokiego formatu MP3 albo OGG. Schemat DRM, ustanowiony, ponieważ przemysł muzyczny tego zażądał, daje użytkownikom Apple'a więcej wolności do kopiowania piosenek między różnymi sprzętami niż widzieliśmy w poprzednich schematach DRM. Ale ma tendencję do karania niektórych najlepszych klientów Apple'a – ludzi, którzy wielokrotnie kupują nowe Mac'i. Klient Sklepu Muzycznego iTunes może słuchać piosenek na pięciu komputerach, ale zarządzanie autoryzacją może być mordęgą. Ważne jest także, aby pamiętać, że wolności, które Apple daje dzisiaj mogą jutro zniknąć[304].

Microsoft, Intel, and several other major technology companies are now working on a "Trusted Computing" initiative, putatively designed to prevent viruses and worms from taking hold of people's PCs and to keep documents secure from prying eyes. Sounds good, but the effect may be devastating to information freedom. The premise of these systems is not trust; it's mistrust. In effect, security expert Ross Anderson wrote in 2003, trusted computing "will transfer the ultimate control of your PC from you to whoever wrote the software it happens to be running." He went on:

Microsoft, Intel i parę innych głównych firm technologicznych pracują obecnie nad inicjatywą „Zaufana Technika Komputerowa” (Trusted Computing, TC), ponoć projektowaną aby zabezpieczać komputery przed atakiem wirusów i robaków oraz aby chronić dokumenty przed wścibskimi oczami. Brzmi nieźle, ale skutek może być destrukcyjny dla wolności informacji. Przesłanką tych systemów nie jest zaufanie; jest nią brak zaufania. W efekcie, jak ekspert w sprawach bezpieczeństwa Ross Anderson napisał w 2003r., Zaufana Technika Komputerowa „będzie odbierać totalną kontrolę nad twoim komputerem tobie na rzecz kogokolwiek, kto napisze program, który akurat twój komputer będzie używał”. I dalej:

[Trusted Computing] provides a computing platform on which you can't tamper with the application software, and where these applications can communicate securely with their authors and with each other. The original motivation was digital rights management (DRM): Disney will be able to sell you DVDs that will decrypt and run on a TC platform, but which you won't be able to copy. The music industry will be able to sell you music downloads that you won't be able to swap. They will be able to sell you CDs that you'll only be able to play three times, or only on your birthday. All sorts of new marketing possibilities will open up.

[Zaufana Technika Komputerowa] (Nie tłumaczyłbym Trusted Computing na tej samej zasadzie na jakiej nie tłumaczymy DRM, Internet czy co tam, TC to TC a nie jakaś zaufana ;-) - wariat)dostarcza platformę komputerową, na której nie możesz manipulować aplikacjami, i gdzie te aplikacje mogą bezpiecznie komunikować się z ich autorami i z każdym innym. Początkową motywacją było Zarządzanie Prawem Cyfrowym (DRM): Disney będzie mógł sprzedać ci DVD, które będą odkodowane i będą działać na platformie TC, ale których nie będziesz w stanie kopiować. Przemysł muzyczny będzie w stanie sprzedać ci CD, którą będziesz mógł odtworzyć tylko trzy razy, albo tylko w twoje urodziny. Wszystkie rodzaje nowych możliwości marketingowych staną przed nami otworem.

But now consider the ways it could be used, beyond simple tracking by copyright holders of what they sell. Anderson wrote:

Ale teraz rozważ sposoby, na jakie mogłaby być używana platforma, poza prostym śledzeniem przez posiadaczy praw autorskich tego, co sprzedają. Anderson pisze:

The potential for abuse extends far beyond commercial bullying and economic warfare into political censorship. I expect that it will proceed a step at a time. First, some well-intentioned police force will get an order against a pornographic picture of a child, or a manual on how to sabotage railroad signals. All TC-compliant PCs will delete, or perhaps report, these bad documents. Then a litigant in a libel or copyright case will get a civil court order against an offending document; perhaps the Scientologists will seek to blacklist the famous Fishman Affidavit. A dictator's secret police could punish the author of a dissident leaflet by deleting everything she ever created using that system—her new book, her tax return, even her kids' birthday cards—wherever it had ended up. In the West, a court might use a confiscation doctrine to "blackhole" a machine that had been used to make a pornographic picture of a child. Once lawyers, policemen and judges realise the potential, the trickle will become a flood. [305]

Możliwość nadużywania przerasta zdecydowanie komercyjne prześladowanie i ekonomiczny stan wojny, urastając do politycznej cenzury. Spodziewam się, że to będzie postępowało kroczkami. Najpierw, jakaś siła policyjna działająca w dobrej wierze dostanie nakaz przeciwko pornograficznemu zdjęciu dziecka, albo instrukcję jak sabotażować sygnały kolejowe. Wszystkie komputery zgodne z TC zniszczą, albo może zraportują, te złe dokumenty. Później strona w procesie o zniesławienie lub prawa autorskie dostanie nakaz sądu cywilnego przeciwko obraźliwemu dokumentowi; być może Scjentolodzy będą próbowali wciągnąć na czarną listę Fishman'a Affidavit'a. Tajna policja dyktatora mogłaby ukarać autorki dysydenckiej ulotki poprzez niszczenie wszystkiego, co kiedykolwiek stworzyła przy użyciu tego systemu – jej nową książkę, jej oświadczenie podatkowe, nawet kartki urodzinowe jej dzieci – gdziekolwiek miałoby to się zakończyć. Na Zachodzie, sąd mógłby użyć prawa konfiskaty, aby zabrać urządzenie, które było użyte do tworzenia pornograficznego zdjęcia dziecka. Pewnego razu prawnicy, policjanci i sędziowie odkryją potencjał, i strużka przemieni się w powódź[305].

The Trusted Computing moves bring to mind a conversation in early 2000 with Andy Grove, longtime chief executive at Intel and one of the real pioneers in the tech industry. He was talking about how easy it would soon be to send videos back and forth with his grandchildren. If trends continued, I suggested, he'd someday need Hollywood's permission. The man who wrote the best seller, Only the Paranoid Survive, [306] then called me paranoid. Several years later, amid the copyright industry's increasing clampdown and Intel's unfortunate leadership in helping the copyright holders lock everything down, I asked him if I'd really been all that paranoid. I never got a direct reply.

Ruchy Zaufanej Techniki Komputerowej przywodzą na myśl rozmowę na początku 2000r. z Andy'm Grove, wieloletnim dyrektorem naczelnym Intela i jednym z prawdziwych pionierów w przemyśle technologicznym. Mówił on o tym, jak łatwo będzie wkrótce wymieniać obrazy w sieci z własnymi wnukami. Jeśli tendencje się utrzymają, sugerowałem, pewnego dnia będzie potrzebował zezwolenia Hollywood. Człowiek, który napisał bestseller Tylko Paranoicy Przetrwają, nazwał mnie wtedy paranoikiem. Kilka lat później, pośród wzrostu restrykcji przemysłu praw autorskich i nieszczęsnego przewodnictwa Intela pomagającego posiadaczom praw autorskich zablokować wszystko, co się da, spytałem go, czy rzeczywiście jestem paranoikiem. Nigdy nie dostałem odpowiedzi wprost.

Poprzednia strona <--> Następna strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License