Section 1.8. Terror Turns Journalism's Corner

Terror zmienia oblicze dziennikarstwa

By the turn of the new century, the key building blocks of emergent, grassroots journalism were in place. The Web was already a place where established news organizations and newcomers were plying an old trade in updated ways, but the tools were making it easier for anyone to participate. We needed a catalyst to show how far we'd come. On September 11, 2001, we got that catalyst in a terrible way.

Z nadejściem nowego stulecia, kluczowe fundamenty wyłaniającego się dziennikarstwa obywatelskiego zostały postawione. Sieć była już miejscem, gdzie ustanowione organizacje informacyjne i nowoprzybyli uprawiali stary handel na nowe sposoby, ale narzędzia ułatwiały uczestnictwo każdemu. Potrzebowaliśmy katalizatora, żeby pokazać, jak daleko zaszliśmy. Takim katalizatorem okazały się tragiczne wydarzenia z dnia 11 września 2001

I was in South Africa. The news came to me and four other people in a van, on the way to an airport, via a mobile phone. Our driver's wife called from Johannesburg, where she was watching TV, to say a plane had apparently hit the World Trade Center. She called again to say another plane had hit the other tower, and yet again to report the attack on the Pentagon. We arrived at the Port Elizabeth airport in time to watch, live and in horror, as the towers disintegrated.

Byłem w południowej Afryce. Wiadomości dotarły do mnie i czterech innych osób w furgonetce, podczas drogi na lotnisko, poprzez telefon komórkowy. Żona naszego kierowcy zadzwoniła z Johannesburga, gdzie oglądała TV, aby powiedzieć, iż samolot najwyraźniej uderzył w World Trade Center. Zadzwoniła ponownie, aby przekazać, iż kolejny samolot uderzył w drugą wieżę, i ponownie, aby poinformować o ataku na Pentagon. Dojechaliśmy na lotnisku Port Elizabeth akurat na czas, aby na żywo i z przerażeniem oglądać jak wieże rozpadają się.

The next day our party of journalists, which the Freedom Forum, a journalism foundation, had brought to Africa to give talks and workshops about journalism and the Internet, flew to Lusaka, Zambia. The BBC and CNN's international edition were on the hotel television. The local newspapers ran considerable news about the attacks, but they were more preoccupied with an upcoming election, charges of corruption, and other news that was simply more relevant to them at the moment.

Następnego dnia nasz związek dziennikarzy, który Freedom Forum, fundacja dziennikarska, przywiozła do Afryki, aby zorganizować przemówienia i warsztaty na temat dziennikarstwa i internetu, poleciał do Lusaki, do Zambii. BBC i międzynarodowe wydanie CNN były w hotelowej telewizji. Lokalne gazety przekazywały istotne wiadomości o atakach, ale były one bardziej zajęte zbliżającymi się wyborami, zarzutami korupcyjnymi i innymi wiadomościami, które były po prostu bardziej odpowiednie w tym momencie.

What I could not do in those initial days was read my newspaper, the San Jose Mercury News, or the The New York Times, San Francisco Chronicle, The Wall Street Journal, or any of the other papers I normally scanned each morning at home. I could barely get to their web sites because the Net connection to Zambia was slow and trans-Atlantic data traffic was overwhelming as people everywhere went online for more information, or simply to talk with each other.

Czego nie mogłem zrobić w tamtych pierwszych dniach, to poczytać mojej gazety, San Jose Mercury News albo The New York Times, San Francisco Chronicle, The Wall Street Journal czy którejś z tych gazet, które normalnie przeglądałem każdego ranka w domu. Mogłem jedynie zajrzeć na ich strony internetowe, ale połączenie internetowe do Zambii było powolne i transfer danych obciążał łącze, kiedy ludzie wszędzie łączyli się z internetem, żeby zdobyć więcej informacji, czy po prostu porozmawiać ze sobą.

I could retrieve my email, however, and my inbox overflowed with useful news from Dave Farber, one of the new breed of editors.

Jednakże mogłem korzystać z e-maila i moja skrzynka pocztowa była zalewana przez użyteczne wiadomości od Dave'a Farbera, jednego z nowej klasy redaktorów.

Then a telecommunications professor at the University of Pennsylvania, Farber had a mailing list called "Interesting People" [30] that he'd run since the mid-1980s. Most of what he sent out had first been sent to him by correspondents he knew from around the nation and the world. If they saw something they thought he'd find interesting, they sent it along, and Farber relayed a portion of what he received, sometimes with his own commentary. In the wake of the attacks, his correspondents' perspectives on issues ranging from national-security issues to critiques of religion became essential reading for their breadth and depth. Farber told me later he'd gone into overdrive, because this event obliged him to do so.

Wtedy profesor telekomunikacji na University of Pennsylvania, Farber miał listę mailingową zatytułowaną „Interesujący ludzie” [30], którą prowadził od połowy lat 80. Większość z tego, co przekazał dalej, było pierwotnie wysłane do niego przez znanych mu korespondentów z całego kraju i świata. Jeśli zauważyli coś, o czym pomyśleli, że uzna za interesujące, przesyłali to i Farber transmitował część z tego, co otrzymał, czasami ze swoim własnym komentarzem. W oczekiwaniu na ataki, spojrzenia jego korespondentów na kwestie poczynając od spraw narodowego bezpieczeństwa, a kończąc na krytykach religii, stały się ważną lekturą ze względu na ich obszerność oraz głębię. Farber powiedział mi później, że przepracowywał się, ponieważ to wydarzenie zmuszało go do tego.

"I consider myself an editor in a real sense," Farber explained. "This is a funny form of new newspaper, where the Net is sort of my wire service. My job is to decide what goes out and what doesn't … Even though I don't edit in the sense of real editing, I make the choices."

„Uważam siebie za redaktora z prawdziwego zdarzenia”, wyjaśniał Farber. „To zabawna forma nowej gazety, w której internet jest rodzajem depeszowego serwisu. Moja praca polega na decydowaniu, co idzie dalej, a co nie… Chociaż nie redaguję w prawdziwym znaczeniu redagowania, dokonuję wyborów.”

One of the emails Farber sent, dated September 12, still stands out for me. It was an email from an unidentified sender who wrote: "SPOT infrared satellite image of Manhattan, acquired on September 11 at 11:55 AM ET. Image may be freely reproduced with ‘CNES/SPOT Image 2001’ copyright attribution." A web address, linking to the photo, followed. The picture showed an ugly brown-black cloud of dust and debris hanging over much of lower Manhattan. The image stayed with me.

Jeden z maili, które wysłał Farber, datowany na 12 września, nadal rzuca mi się w oczy. Była to wiadomość od nieznanego nadawcy, który napisał: „SPOT zdobył na podczerwieni satelitarny obraz Manhattanu, uzyskany 11 września o godzinie 11:55 ET. Zdjęcie może być swobodnie odtwarzane z zaznaczeniem praw autorskich «CNES/SPOT Image 2001»”. Strona internetowa, prowadząca do zdjęcia, otworzyła się. Obrazek pokazywał brzydką brązowo-czarną chmurę kurzu i brudu unoszącą się nad dolnym Manhattanem. To zdjęcie pozostało w mojej głowie.

Here was context.

Taki był kontekst.

Back in America, members of the then nascent weblog community had discovered the power of their publishing tool. They offered abundant links to articles from large and small news organizations, domestic and foreign. New York City bloggers posted personal views of what they'd seen, with photographs, providing more information and context to what the major media was providing.

Po powrocie do Ameryki, członkowie później tworzącej się społeczności internetowych blogów, odkryli siłę narzędzia do publikowania. Zaproponowali wiele linków do artykułów od dużych do małych organizacji informacyjnych, miejscowych i obcych. Blogerzy z Nowego Jorku zamieścili osobiste wizje tego, co zobaczyli, ze zdjęciami, dodając więcej informacji i kontekstu do tego, co prezentowały główne media.

"I'm okay. Everyone I know is okay," Amy Phillips wrote September 11 on her blog, "The 50 Minute Hour." [31] A Brooklyn blogger named Gus wrote: "The wind just changed direction and now I know what a burning city smells like. It has the smell of burning plastic. It comes with acrid brown skies with jet fighters flying above them. The stuff I'm seeing on teevee is like some sort of bad Japanese Godzilla movie, with less convincing special effects. Then I'm outside, seeing it with my naked eyes." [32]

„Ze mną wszystko w porządku. Każdy wie, że w porządku”, napisała Amy Philips 11 września na swoim blogu, „Godzina trwająca 50 minut”[31]. Bloger z Brooklynu Gus napisał: „Wiatr właśnie zmienił kierunek i teraz wiem, jaki zapach wydziela płonące miasto. To zapach płonącego plastiku. To nadchodzi z piekącymi brązowymi nartami, z osmalonymi strażakami latającymi ponad nimi. To, co widzę w telewizji, przypomina kiepski japoński film o Godzilli, z mniej przekonującymi efektami specjalnymi. Potem jestem na zewnątrz i widzę to na własne oczy”[32].

Meg Hourihan was a continent away, in San Francisco. A cofounder of Pyra Labs, creator of Blogger, another of the early blogging tools (now owned by Google), she pointed to other blogs that day and urged people to give blood. The next day she wrote, in part: "24 hours later, I'm heading back into the kitchen to finish up the dishes, to pick up the spatula that still sits in the sink where I dropped it. I'm going to wash my coffee press and brew that cup of coffee I never had yesterday. I'm going to try and find some semblance of normalcy in this very changed world." [33]

Meg Hourihan była kontynent dalej, w San Francisco. Współzałożycielka Pyra Labs, twórca Bloggera, innego z wcześniejszego narzędzi do pisania blogów (obecnie należącego do Google), skierowała się do innych blogów tego dnia, aby oddali krew. Następnego dnia pisze w części: „24 godziny później, kieruję się z powrotem do kuchni, aby skończyć zmywanie, wziąć szpatułkę, która nadal leży w zlewie, do którego ją włożyłam. Zamierzam umyć mój młynek do kawy i zaparzyć tę filiżankę kawy, której nie zrobiłam wczoraj. Zamierzam spróbować i znaleźć jakąś namiastkę normalności w tym tak bardzo zmienionym świecie”[33].

Also in California that day, a little known Afghan-American writer named Tamim Ansary sent an impassioned email to some friends. His message was in part cautionary, observing that while America might want to bomb anything that moved in Afghanistan, we couldn't bomb it back to the Stone Age, as some talk show hosts were urging. The Asian nation, he argued, was already there. Ansary's email circulated among a widening circle of friends and acquaintances. By September 14, it had appeared on a popular weblog and on Salon, a web magazine. [34] Within days, Ansary's words of anguish and caution had spread all over America.

Także w Kalifornii tego dnia, słabo znany afgańsko-amerykański pisarz Tamim Ansary wysłał pełen emocji e-mail do niektórych przyjaciół. Ta wiadomość była po części ostrzegawcza. Zauważył, że Ameryka może chcieć zbombardować wszystko, co tylko porusza się w Afganistanie, nie możemy jednak cofnąć się do epoki kamienia łupanego, jak sugerowali to niektórzy komentatorzy w talk-showach. Nacja azjatycka, argumentował, już tam była. Wiadomość Ansary'ego krążyła po rozszerzającym się kręgu przyjaciół i znajomych. 14 września pojawiła się na popularnym blogu internetowym i w Salonie, internetowym magazynie [34]. W ciągu kilku dni, słowa Ansary'ego pełne cierpienia i ostrożności rozprzestrzeniły się po całej Ameryce.

Ansary's news had flowed upward and outward. At the outset, no one from a major network had ever heard of him. But what he said had sufficient authority that people who knew him spread his message, first to their own friends and ultimately to web journalists who spread it further. Only then did the mass media discover it and take it to a national audience. This was the best kind of grassroots collaboration with Big Media.

Informacje Ansary'ego przepływały w górę i w dół. Na początku, nikt z głównej sieci nie słyszał o nim. Ale to, co powiedział, miało wystarczającą wagę, by ludzie, którzy go znali, przesłali jego wiadomość, najpierw do swoich przyjaciół, a w końcu do dziennikarzy internetowych, którzy rozprzestrzenili ją dalej. Dopiero wtedy środki masowego przekazu odkryły to i przekazały krajowej publiczności. Był to najlepszy pokaz współdziałania dziennikarstwa obywatelskiego z Wielkimi Mediami.

In Tennessee, meanwhile, Glenn Reynolds was typing, typing, typing into his weblog, Instapundit.com, which he'd started only a few weeks earlier. A law professor with a technological bent, he'd originally expected the blog to be somewhat lighthearted. The attacks changed all that.

Tymczasem, w stanie Tennessee, Glenn Reynolds pisał, pisał i pisał w swoim blogu internetowym, Instapundit.com, który założył zaledwie kilka tygodni wcześniej. Profesor prawa z technologicznym zacięciem, początkowo oczekiwał, że blog będzie czymś lekkim. Ataki zmieniły wszystko.

"I was very reactive," he told me. "I had no agenda. I was just writing about stuff, because the alternative was sitting there and watching the plane crash into the tower again and again on CNN."

„Byłem bardzo reaktywny”, powiedział mi. „Nie miałem żadnego programu w związku z tym, ponieważ alternatywą było znajdowanie się tam i oglądanie, jak samolot raz po razie uderza w wieżę na CNN.”

He was as furious as anyone, and wanted retaliation. But he warned against a backlash targeting Muslims. He said Americans should not give into the temptation to toss out liberty in the name of safety. He didn't expect to develop a following, but that happened almost immediately. He'd struck a chord. He heard from people who agreed and disagreed vehemently. He kept the discussion going, adding links and perspectives.

Był tak rozjuszony, jak wszyscy, i pragnął odwetu. Ale ostrzegał przed reakcją skierowaną w kierunku Muzułmanów. Powiedział, że Amerykanie nie powinni ulegać pragnieniu pozbycia się wolności w imię bezpieczeństwa. Nie spodziewał się odkrycia następującego, ale to wydarzyło się prawie natychmiast. Natrafił na odzew. Otrzymał odpowiedzi od ludzi, którzy gwałtownie się z nim zgadzali bądź nie zgadzali. Prowadził cały czas dyskusję, dodając linki i punkty widzenia.

Today, InstaPundit.com has a massive following. Reynolds is constantly posting trenchant commentary, with a libertarian and rightward slant, on a variety of topics. He's become a star in a firmament that could not have existed only a short time ago—a firmament that got its biggest boost from the cruelest day in recent American history. The day is frozen in time, but the explosions of airplanes into those buildings turned new heat on a media glacier, and the ice is still melting.

Dzisiaj, InstaPundit.com ma wielu zwolenników. Reynolds cały czas umieszcza cięte komentarze, o nachyleniu w stronę prawicowego liberalizmu, na różne tematy. Stał się gwiazdą na niebie, które mogło nie istnieć jeszcze jakiś czas temu - niebie, które zostało rozpropagowane od najokrutniejszego dnia w najnowszej amerykańskiej historii. Ten dzień kostnieje w czasie, ale eksplozje samolotów uderzających w budynki ponownie rozgrzały lodowiec mediów, i lód nadal topnieje.


Poprzednia strona <--> Następna strona

O ile nie zaznaczono inaczej, treść tej strony objęta jest licencją Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 3.0 License